Filip Gurtatowski, koszykarz Decki Pelplin: Moim zdaniem wynik tutaj nie odzwierciedla tego, jak bardzo poświęciliśmy się i jak bardzo wyrównany był to mecz, bo jednak dosłownie w samej końcówce Spójnia nam odjechała. Mi się wydaje, że założenia swoje spełnialiśmy do pewnego momentu, tak jak trener powiedział 3,5 kwarty, ale jednak końcówka nie wiem czemu nie poszła po naszej myśli i nic więcej nie muszę mówić. Jutro mamy kolejny mecz, mamy głowy w górze, bo zagraliśmy dobry mecz tylko oprócz tej końcówki, więc jutro na pewno pokażemy też, że stać nas na wszystko. Oczywiście chciałbym podziękować kibicom, którzy przyjechali do nas, nie licznie, ale przyjechali i wspierali nas.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: W pierwszym rzędzie chcę podziękować naszym kibicom, tak jak Filip, którzy nas wspierali, przyjechali tyle kilometrów, żeby być z nami. Dziękuję Wam bardzo po raz kolejny, jesteście naszym szóstym zawodnikiem, przepraszam, szóstym graczem. Natomiast jeżeli chodzi o mecz, play-offy to jest specyficzna gra, ponieważ niezależnie czy się przegra jednym punktem czy 40, to wciąż jest porażka, a w następnym dniu można się zrehabilitować i wygrać, tutaj nie liczą się małe punkty, tutaj liczy się, czy ktoś wygrał, czy ktoś przegrał. Żałuję trochę, bo wynik końcowy 96-80 zamazuje obraz gry, bo wydaje mi się, że przez 3,5 kwarty byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla mocnej drużyny ze Stargardu i kluczowe było ostatnie 3 minuty 50 sekund - było 5 punktów, mieliśmy faul niesportowy, nie trafiliśmy dwóch wolnych, wprowadzaliśmy piłkę z boku, też ta akcja nie przyniosła korzyści. Oczywiście, gdyby babcia miała wąsy byłaby dziadkiem, można tak wyrokować, ale żal tej akcji i już posypaliśmy się jak domek z kart, natomiast wszystko w naszych głowach, żeby jutro przyjechać tutaj odbudowanymi i pokazać, że możemy, bo uważam, że możemy nawiązać jutro również wyrównaną walkę, jeżeli będziemy bardziej skuteczni, zwłaszcza z rzutów wolnych. Statystyki pokazują, że były to dwa bardzo wyrównane teamy, natomiast doświadczenie przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść gospodarzy, za co teraz mogę im pogratulować, ale mogę też obiecać, że jutro również, jak to mówi Mariusz Pudzianowski, tanie skóry nie sprzedamy.
Igor Wadowski, koszykarz PGE Spójni Stargard: Chciałem pogratulować całemu naszemu zespołowi za pierwsze zwycięstwo w play-offach. To nigdy nie jest łatwe. Z Pelplinem te dwa mecze pokazały w sezonie, że naprawdę potrafią się bić chłopaki, to też dzisiaj starali się zrobić, a na końcu dowieźliśmy to. Teraz jest czas na regenerację, jutro jest kolejne spotkanie, więc będziemy się skupiać na tym. I jeszcze bardzo bym chciał pogratulować, dzisiaj cała hala też niosła nas, więc widzimy się jutro o 20.
Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Po pierwsze dziekuję kibicom za tak liczne przyjście i za wsparcie i za doping. Czujemy to, jak ważny jest ten moment sezonu i dobrze nam się grało u siebie z taką publicznością także cieszę się, że dzisiaj odnieśliśmy to zwycięstwo. Tak jak powiedział Igor, o żadne zwycięstwo w play-off łatwo nie będzie. W tej ósemce są same groźne zespoły i wiemy, że tak naprawdę wyniki z sezonu zasadniczego już nie mają żadnego znaczenia. Zespół z Pelplina gra bardzo agresywnie, bardzo aktywnie, bardzo szybko, dobrze zbierają piłkę w ataku, dużo atakują w kontratakach i właśnie z tymi dwiema rzeczami mieliśmy problem w pierwszej połowie, natomiast dobrze zareagowaliśmy, wytrzymaliśmy ten mecz kondycyjnie, fizycznie. Dopisała skuteczność, rzuty wolne dzisiaj bardzo mocno na plus, dosyć dużo ich wygenerowaliśmy poprzez nasze penetracje, poprzez grę w kontrataku, poprzez też aktywną grę na zbiórce ofensywnej w drugiej połowie i cieszę się, że prawie wszystkie były zamienione na punkty. To było bardzo istotne, także dobry mecz na rozpoczęcie tej serii, ale trzeba teraz wyciągnąć wnioski, zastanowić się, gdzie możemy jeszcze się poprawić nawet przed jutrzejszym spotkaniem i być gotowi na to, co jeszcze w zanadrzu ma Pelplin. To dopiero pierwszy krok w tej serii.
Oczywiście mamy zespół, który jest utalentowany ofensywnie w sezonie. Różnie to bywało z tą naszą grą w ataku i skutecznością. W momencie takim w sezonie, kiedy ograniczyliśmy liczbę strat, choćby zespół z Pelplina wymusza ich bardzo dużo poprzez swoją agresywną obronę. Dzisiaj wyglądało to nieźle przez większość meczu. Dopisywała do tego skuteczność. Natomiast taka też jest tzw. nowoczesna koszykówka, że w tak dużym tempie grania, jakie też preferuje zespół z Pelpina, trudno jest grać w stabilny, równy sposób przez całe spotkanie, także stąd też te wahania skuteczności, ale myślę, że mieliśmy dosyć dobrą taką strukturę rzutów za dwa, za trzy. Wykorzystanie graczy wysokich, penetrowanie strefy podkoszowej, gra w kontrataku w porównaniu też do ataku opozycyjnego i to się wszystko złożyło na taki mecz, w którym zdobyliśmy 96 punktów. Z tego się cieszę i tyle, bo jutro jest kolejne duże wyzwanie.
Staramy się przyzwyczajać też zawodników do tego, aby oni cały czas funkcjonowali w pełnym skupieniu. Nie frustrowali się też takimi momentami, kiedy czasami nie ma pozycji dogodnych do rzutów, na przykład w pierwszej połowie, bo w drugiej połowie gra się może odmienić i trzeba być gotowym na to, aby te rzuty trafiać, kiedy one do Ciebie przyjdą. Także wiedzieliśmy, że Szymon ma duży potencjał. On w pierwszej połowie też grał powiedzmy krócej niż zwykle. Na początku gdzieś tam się zderzył z rywalem i on sam poprosił o szybką zmianę po tych trzech czy trzech i pół minutach pierwszej kwarty i tam był opatrywany, ale na szczęście już wszystko jest okej. Mógł wrócić i ta jego dyspozycja z drugiej połowy pokazała, że chyba nic mu nie doskwierało.
Aleksander Jęch odniósł bardzo podobną kontuzję do tej, którą odniósł Igor Wadowski w pierwszej rundzie. Czyli to jest kontuzja kolana, gdzieś tam więzadła pobocznego. Ja też nie chcę teraz wchodzić w takie detale medyczne, natomiast to jest kontuzja dosyć poważna, ale jego rehabilitacja przebiega dobrze. Jest pod opieką naszych fizjoterapeutów, doktorów. Dużo pracuje na siłowni i rehabilituje to kolano. Zaczął już biegać. Także myślę, że wkrótce zacznie wykonywać elementy koszykarskie, ale jego powrót na boisko to jeszcze jest kwestia dosyć odległa. Jego rehabilitacja przebiega zgodnie z planem i jeszcze trzeba poczekać.
