Ta drużyna idzie do góry, gra coraz lepiej

,

Lista aktualności

Ta drużyna idzie do góry, gra coraz lepiej

Miasto Szkła Krosno było bliskie sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie przegrało przed własną publicznością z PGE Spójnią Stargard 72:77. Goście odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu, choć przez większość spotkania musieli odrabiać straty. Po meczu trener gospodarzy Robert Witka podkreślał postępy swojego zespołu, ale nie krył rozczarowania końcówką.

Obraz

,

 

Piotr Niedźwiedzki, zawodnik PGE Spójni Stargard: Na początku chciałbym pogratulować drużynie z Krosna, bo postawiła nam naprawdę ciężkie warunki. Kolejny mecz od samego początku musimy gonić wynik. Nie wiem, czy źle wchodzimy w spotkania, czy wszystkie drużyny chcą z nami od początku grać bardzo mocno. To już będziemy analizować. Cieszy na pewno to, że kolejny raz wracamy do meczu i wygrywamy na ciężkim terenie. Wygraliśmy zbiórkę w ataku różnicą sześciu, a ogólną zbiórkę różnicą jednej. To również cieszy. Chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy przejechali tyle kilometrów, żeby nas wspierać. To nie jest łatwe. My również jechaliśmy tutaj wiele godzin, więc wiemy, jak to wygląda. Bardzo się cieszymy i dziękujemy za wsparcie. Mamy bilans 5–0 i skupiamy się już na następnym meczu, który czeka nas w sobotę. 

Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Zacznę może nietypowo, bo bardzo się zmartwiłem, kiedy usłyszałem, że Oskar Hlebowicki odniósł w tym tygodniu kontuzję. Byłem jego trenerem w Śląsku Wrocław, bardzo go lubię i uważam, że ma duży potencjał sportowy. Z tego, co wiem, doszło do pęknięcia jednej z kości śródstopia. To przykra sprawa, dlatego życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. To bardzo dobry koszykarz i lubię oglądać jego grę, nawet jako trener drużyny przeciwnej. Bardzo mocno przestrzegałem swój zespół przed tym meczem. Nikt u nas nie lekceważył Krosna ze względu na dotychczasowy bilans. Jestem osobiście przekonany, że w tej drużynie jest tyle talentu, że sytuacja się odwróci. Myślę, że kibice w Krośnie byli bardzo spragnieni pierwszego zwycięstwa u siebie. Spodziewaliśmy się więc trudnego meczu. Gospodarze mieli mocne wsparcie swoich kibiców, nasi również przyjechali. Była bardzo dobra atmosfera. Pomimo dużych emocji nie był to chyba mecz szczególnie przyjemny do oglądania, choćby ze względu na zatrważającą skuteczność rzutów wolnych obu zespołów. Nie przypominam sobie spotkania, w którym dwie drużyny miałyby aż takie problemy na linii rzutów osobistych. Na pewno istotne było to, o czym wspomniał Piotrek. Bardzo poprawiliśmy walkę o zbiórki w drugiej połowie. W pierwszych dwudziestu minutach zespół z Krosna miał dużo energii i wiele ponowień akcji. To sprawiało nam problemy. Zwłaszcza przy takim układzie personalnym, jaki ma do dyspozycji trener Witka. Jeżeli Kemp czy Chodukiewicz zbiorą piłkę w ataku, zwykle są otoczeni czterema strzelcami na obwodzie. Bardzo trudno jest wtedy szybko ustawić obronę. W drugiej połowie wprowadziliśmy również pewne modyfikacje dotyczące obrony gry pick and roll. Myślę, że to zadziałało na plus i odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo. Każdy dołożył coś od siebie. Grało się bardzo trudno. Wiecie doskonale, jak długie są te podróże. Nie mówię tego, żeby szukać wymówek, bo nikt ich nie szuka. Natomiast w aspekcie fizycznym nigdy do końca nie wiadomo, czego spodziewać się po zespole, kiedy jesteśmy trochę zmęczeni tak długą podróżą, dlatego cieszę się, że moja drużyna była dzisiaj skoncentrowana i zjednoczona do samego końca. Graliśmy zespołowo po obu stronach boiska, z dużą wiarą w to, że wyciągniemy ten mecz nawet w trudnych momentach, a takie były.

Cieszę się z tego zwycięstwa. Drużynie z Krosna życzę powodzenia i poprawy wyników. My trochę odpoczniemy, wrócimy do domu i zaczniemy przygotowania do bardzo trudnego meczu w Pelplinie. W pierwszej rundzie mamy aż dziewięć wyjazdów i tylko sześć spotkań u siebie. Terminarz nikogo w tej lidze nie rozpieszcza. Dla nas te mecze również są wymagające. Ważne, żeby zawodnicy mieli trochę czasu na odpoczynek, ale także na przygotowanie się do kolejnego poważnego wyzwania.

Filip Struski, zawodnik Miasta Szkła Krosno: Myślę, że przez 37 minut kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania. Graliśmy naprawdę mądrą koszykówkę, ale później trochę wróciły demony z przeszłości. Pojawiły się głupie straty, niepotrzebne rzuty, a drużyna Spójni zaczęła trafiać bardzo trudne rzuty. Rywale odskoczyli na cztery czy sześć punktów i ciężko było nam wrócić. W końcówce sam też muszę uderzyć się w piersi, bo przytrafiła mi się niepotrzebna strata. Myślę jednak, że jako drużyna musimy być skoncentrowani przez pełne 40 minut i zamknąć takie spotkanie, kiedy mamy przeciwnika, że tak powiem, na widelcu. Dzisiaj się nie udało. Chcieliśmy sprawić miłą niespodziankę naszym kibicom, którzy licznie zgromadzili się w hali. Dziękujemy im za doping i do następnego razu.

Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno: Mimo bardzo słabej i niefortunnej końcówki w naszym wykonaniu chciałbym podziękować zawodnikom za pracę, którą włożyli w ten mecz. To nie był dla nas łatwy tydzień. Nie trenował Filip, nie trenował Damian, straciliśmy Oskara. Tylko raz trenowaliśmy pięć na pięć, więc przygotowania do tego spotkania były bardzo trudne. Mieliśmy swoje założenia na ten mecz i przez większość czasu były one realizowane. Niestety końcówka, pozostawione wolne przestrzenie i niewymuszone straty spowodowały, że w tak wyrównanym spotkaniu, kiedy wszystko rozstrzygało się w granicach jednego posiadania, nie byliśmy w stanie przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść. Dziękuję kibicom za wsparcie i jeszcze raz dziękuję zawodnikom za ten mecz. Ta drużyna idzie do góry. Ta drużyna gra coraz lepiej. Musimy tylko przełożyć to na zwycięstwa. Na ostatniej konferencji mówiłem, że jesteśmy coraz dalej, ale nie potrafimy jeszcze przez dłuższe fragmenty grać dobrze i stabilnie zarówno w ataku, jak i w obronie. Dzisiaj było to widać przez zdecydowanie dłuższy czas. Jestem przekonany, że ta drużyna będzie szła do przodu. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy wyglądali równie dobrze, a nawet lepiej.